Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Żeglując przez życie…

Żeglując przez życie…

1 Paź, 2017

Śmiało możemy stwierdzić, że nasza bohaterka w życiu czuje się jak „ryba w wodzie”, w końcu żegluje od dawna i każdego dnia jej pasja rośnie w siłę. Poznajcie cudowny sposób na relaks, odpoczynek i niesamowitą przygodę.

 Opowiada Magdalena Rozwadowska z Cruzeo.pl.

 Skąd wzięła się pani fascynacja żeglowaniem?

Dzieciństwo spędziłam nad Odrą. Wrocław leży na brzegach kilku rzek i rzeczek. Ten ekosystem wpleciony jest w miasto. Jako dziecko spędziłam nad rzekami dużo szczęśliwego czasu. Unikatowa liczba kanałów, kładek, mostów i mostków wykreowała wizerunek miasta jako Wenecji Północy. Za czasów mojego dzieciństwa Odra żyła, pływały po nich duże statki wycieczkowe i wielkie barki z węglem. We Wrocławiu naprawdę jest co robić nad Odrą, ale czy NA Odrze też? Zadaliśmy sobie to pytanie po serii wypadów do europejskich miast: Londynu, Oslo i Amsterdamu. Każde z tych miast na swój unikalny sposób wykorzystuje aktywnie fakt położenia nad rzeką, zatoką czy fiordem. Miasta te żyją pełnią wodnego życia. Na kanałach pływają łódki, małe i duże stateczki, ludzie mieszkają na barkach, a transport miejski odbywa się również wodą. Tego we Wrocławiu nie było. Postanowiliśmy potraktować to jako szansę. Zdobyliśmy dofinansowanie z Funduszy UE i zainwestowaliśmy w jachty motorowe – pływające mieszkania na wodzie. Chcemy być małą falką, która rozrusza życie na Odrze.

 Jaka idea i misja Wam przyświeca?

Aktywnie przywracamy zainteresowanie Odrą i odkrywamy jej uroki dla turystyki rzecznej. Uważam, że Odra zasługuje na docenienie jej walorów przyrodniczych i krajobrazowych, a miasta wzdłuż niej leżące mają wiele do zaoferowania. Potencjał turystyki rzecznej w Polsce jest ogromny, lecz dramatycznie mało wykorzystywany. Odra, Wisła, czy Warta – rzeki leżące w środku Europy, które potencjałem można porównać do rzek francuskich czy niemieckich są nieodkryte dla turystyki. Wypływając poza ścisłe centrum miasta na rzece jesteśmy praktycznie sami. Ruch na rzece jest znikomy. Chcemy to zmienić.

Jak bardzo rozwinęła się turystyka jachtowa w Polsce? Jakie są pani obserwacje?

Turystyka jachtowa w Polsce dzieli się na Mazury i całą resztę. Mazury przeżyły dynamiczny rozwój zarówno w zakresie zainteresowania, jak i infrastruktury. Turystyka rzeczna raczkuje, ale przez to możemy pływać na rzekach, na których nie ma tłoku, a w marinach jest spokojnie. Każdy motorowodniak na rzekach Polski może poczuć się jak pionier zdobywający Dziki Zachód.

 Dlatego coraz więcej osób chce wyczarterować i pływać jachtem?

Dla motorowodniaków pływających jachtami spacerowymi liczy się relaks, spokój, wolność. Jest też grupa turystów, która ten spokój zamienia na huczną zabawę na jachcie. I to jest właśnie piękne w turystyce rzecznej – każdy może przeżywać ją po swojemu. Pływanie uzależnia, mamy gości, którzy często do nas wracają. Bo pływanie to jest wielka frajda. Piękne widoki, urzekająca bliskość przyrody, czy architektura miast widziana z rzeki to są atuty, które można przeżywać tylko z pokładu jachtu.

Jaki rejs na pierwszy raz, poleciłaby pani nowicjuszom?

Nowicjuszom polecam weekend we Wrocławiu. Wrocławski Węzeł Wodny dostarczy nam atrakcji na cały weekend, możemy popłynąć do zabytkowego centrum, ZOO, dawnych portów rzecznych. A gdy już zwiedzimy Wrocław z rzeki i będziemy mieli ochotę na rejs poza miasto – płyniemy do uroczego portu w Urazie, czy do Oławy, która również powita nas uciechami portowymi.

 

Źródło: Cruzeo.pl

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin