Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Morze Północne – skąd, dokąd i po co? (cz.1)

Morze Północne – skąd, dokąd i po co? (cz.1)

2 maja, 2017

Tradycję lutowego i marcowego przemierzania wód Morza Północnego kultywuję już od ponad dziesięciu lat. Zapewne nie jest to typowy kierunek na żeglarskie wyprawy o tej porze roku – o wiele popularniejsze są „ciepłe wody” – niemniej jednak chciałbym pokrótce przybliżyć zalety takich rejsów.

Morze Północne to niezmiernie ciekawy ale i wymagający akwen. Poza prądami pływowymi i zmiennym poziomem wody pływowej dodatkową atrakcję stanowią: duży ruch statków oraz coraz bardziej intensywna zabudowa dna morskiego plantacjami prądu elektrycznego – pod postacią „farm wiatrowych” składających się nawet z kilkuset potężnych wiatraków prądotwórczych. Takie farmy zajmują z reguły obszary o długości i szerokości kilku mil morskich – są oczywiście oświetlone i oznakowane. Żeglując w tym rejonie musimy pamiętać, że każda farma ma swoją strefę ochronną – od 50 metrów do 0,5 Mm oraz swojego strażnika nadzorującego bezpieczeństwa i prawidłowej pracy wiatraków. Jeśli „się zapomnimy” i strefę naruszymy, możemy być upomniani przez „strażnika farmy”, który po dostrzeżeniu intruza na swoim radarze będzie intensywnie próbował się skomunikować z nim przez VHF. Kolejną kategorią „przeszkadzaczy” są platformy wydobywcze eksploatujące złoża podmorskie. Strefa ochronna platform ma z reguły 1 Mm, więc trzeba się tym bardziej mieć na baczności – załoga platform również monitoruje swoją okolicę i niezawodnie upomina na VHF statki naruszające strefę. Na skutek sytuacji ekonomicznej oraz wyczerpywania się złóż coraz więcej platform jest wycofanych z użytkowania i pozostawianych jako swoiste pomniki – oświetlone są z reguły skromnie ale uważać na nie trzeba.

Mam nadzieję, że powyższe uwagi nie odstraszą od pływania w tym rejonie – a wręcz przeciwnie, zachęcą do zmierzenia się z Pólnocnym.

Jeśli zatem chcemy tam żeglować, to skąd i dokąd?

Oczywiście można płynąć z Polski przez Cieśniny Duńskie – skądinąd bardzo urocze (+/- 500 Mm) lub przez Kanał Kiloński – ciekawy z inżynierskiego punktu widzenia (+/- 250 Mm), ale po co? Można przecież wygodnie, sprawnie i niedrogo wynająć jacht w którymś z portów Morza Północnego i zatoczyć ciekawą pętelkę po tym akwenie. Szeroką ofertę jachtów czarterowych znajdziemy między innymi w takich portach jak:

Lemmer (Holandia) – niewielkie, acz urocze miasteczko holenderskie z typową dla tego regionu zabudową. Mimo że ten port nie leży bezpośrednio nad Morzem Północnym, lecz na akwenie zwanym Ijsselmeer, to do wyjścia na Północne jest 40Mm przez Den Helder lub 60Mm przez Amsterdam i Ijmuiden. Obie drogi są ciekawe, w obu przypadkach przechodzi się przez śluzy i mosty zwodzone. Wybierając drogę przez Amsterdam jest okazja do skorzystania z unikatowej konstrukcji hydrotechnicznej jaką jest Naviduct – akwedukt ze śluzą zbudowany ponad autostradą.

Uroków Amsterdamu nie trzeba zachwalać – są liczne – pośród nich: muzeum morskie oraz wspaniałe argentyńskie steki warte spożycia za niewygórowaną kwotę kilkunastu euro. Od 2 lat funkcjonuje nowa Marina Amsterdam usytuowana naprzeciwko głównego dworca kolejowego, skomunikowana bezpłatnymi promami z centrum miasta (uwaga: promy kursują tylko do północy). To znacznie ułatwiło życie żeglarzom – wcześniej działały jedynie małe mariny klubowe – ciasne i z reguły zajęte.

Wyjście przez Den Helder jest zdecydowanie szybszym sposobem dostania się na wody pływowe – samo miasto nie jest specjalnie ciekawe, natomiast warto odwiedzić muzeum morskie obejmujące również kilka statków. Marina znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie centrum szkolenia ratowniczego szkoły morskiej.

– Zeebrugge (Belgia) – jeden z większych belgijskich portów handlowych (największy w europie port importu samochodów!). Jest położony bezpośrednio na wybrzeżu Morza Północnego więc przygodę morską można rozpocząć od razu. Marina znajduje się w jednym z dawnych basenów rybackich. Nieopodal portu jachtowego znajduje się muzeum morza obejmujące ekspozycje w pawilonach (również ekspozycje edukacyjne dla dzieci) oraz dwa statki przygotowane dla zwiedzających (niestety ich stan pozostawia wiele do życzenia…). Jednym z tych statków jest radziecka łódź podwodna (w stanie pływalności, zacumowana w basenie jachtowym), która miała pecha polegającego na wejściu na mieliznę u wybrzeży Belgii podczas Zimnej Wojny. Drugim natomiast (stojącym w suchym doku na nabrzeżu) jest wycofany z eksploatacji latarniowiec.

Będąc w Zeebrugge bezwzględnie należy odbyć niedaleką podróż (samochód / tramwaj / pociąg) do średniowiecznej Brugii będącej perełką architektury i urbanistyki. To jest miasto w którym można dotknąć średniowiecznej Europy – stare miasto pozostało niezmienione przez ostatnie kilkaset lat. Warta grzechu jest również belgijska czekolada z której wytwarzania Brugia słynie.

– Nieuwpoort (Belgia) – niewielkie miasto portowe i znany kurort wakacyjny położony na wybrzeżu Morza Północnego. Duża marina jest usytuowana w głębi portu. Wyjście na morze stanowi długi na 1,3 Mm kanał portowy, który jest znakomitą ochroną przed wchodzeniem fal do portu jachtowego. Miasto nie stanowi specjalnej atrakcji turystycznej – można tu pożywić się w jednej z licznych restauracji, zrobić zakupy w jednym z nielicznych supermarketów i ruszać na podbój morza.

Skoro już wiadomo skąd można – teraz pora na pomysły dokąd? Oczywiście tu odpowiedź będzie złożona – zależy ona od tego ile mamy czasu na rejs: 7 czy może aż 10 dni? Oczywistą sprawą jest, że żegluga nocą będzie od czasu do czasu konieczna, ale planując rejs należy się zastanowić, czy chcemy spędzić większość czasu „w morzu” czy w portach (które wszak są urocze)? Oto kilka pomysłów na trasy rejsów wraz z krótkim komentarzem:

trasy na 7 dni:

  1. Lemmer (NL)  – Den Helder (NL) – Lowestoft (GB) – Zeebrugge (B) – Amsterdam – Lemmer (380 Mm) – rejs intensywny, „oranie morza” aczkolwiek uwieńczone odwiedzeniem ciekawych mortów, dodatkową zaletą może być duże prawdopodobieństwo uzyskania 100h żeglugi na pływach…
  2. Seebrugge (B) – Lowestoft (GB) – Ipswich (GB) – Ramsgate (GB) – Dunkierka (F) – Seebrugge (270 Mm) – odwiedzenie trzech brytyjskich portów wschodniego wybrzeża, każdy z nich o odmiennym charakterze
  3. Nieuwpoort (B) – Londyn – Ramsgate (GB) – Dunkierka (F) – Nieuwpoort  (220 Mm) – mniej żeglugi, więcej zwiedzania, „wisienką na torcie” jest wejście do Londynu, można cumować na boi pod samym Tower Bridge!


trasy na 10 dni:

  1. Lemmer (NL) – Den Helder (NL) – Lowestoft (GB) – Londyn – Ramsgate (GB) – Amsterdam – Lemmer (540 Mm) – intensywny rejs, lecz jego plan pozwala na spędzenie odrobiny czasu w Londynie i Amsterdamie, pozostałe porty raczej należy potraktować pobieżnie. Informacja dla łowców godzin – 100h na pływach raczej pewne!
  2. Nieuwpoort (B) – Ramsgate (GB) – Londyn – Ipswich (GB) – Dunkierka (F) – Ostenda (B)- Nieuwpoort  (300 Mm) – lekki rejs turystyczny, sporo czasu na zwiedzanie wizytowanych portów, czas na wypoczynek i rozkoszowanie się smakołykami kuchni Morza Północnego.

Mam nadzieję, że udało mi się wzbudzić w Szanownym Czytelniku potrzebę żeglowania po Morzu Północnym – jeśli jeszcze nie, to zapraszam do lektury mojego następnego artykułu w którym opiszę pokrótce, lecz nie pomijając porad praktycznych, porty warte odwiedzenia zarówno na Kontynencie jak i na Wyspach.

Piotr Kowalski

charter.pl

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin