Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Przygotowanie łodzi do sezonu

Przygotowanie łodzi do sezonu

2 maja, 2017

Przygotowani do sezonu

Z polska aura jak widać nigdy nie wiadomo, ale przyjmijmy, że rozpoczyna się sezon żeglarski. Zanim spuścimy łódkę na wodę warto jednak trochę ja pooglądać, żeby nagle nie okazało się, że my tu sobie gadu gadu a dookoła naszych kostek pojawia się zdecydowanie za dużo wody. Sprawdźmy wszystko i dokonajmy najważniejszych napraw teraz, żeby potem cieszyć się niezmąconym relaksem.

Lupa w dłoń

Zaczynamy od kadłuba. Może niekoniecznie z lupą w garści, ale oglądamy go dokładnie, żeby zlokalizować ewentualne nieszczelności, otarcia i innych brzydkich rzeczy, które mogły nam umknąć jesienią albo pojawiły się w ciągu zimy. Jeżeli stwierdzimy jakieś ubytki, trzeba je będzie oczywiście uzupełnić. Jeśli nie, wystarczy dokładnie oczyszczenie kadłuba i pomalowanie farbą antyporostową.

Warto też sprawdzić szczelność wszystkich luków i iluminatorów. Tu samo oglądanie może nie wystarczyć, bowiem woda ma to do siebie, że potrafi wciskać się w zupełnie niewidoczne szczelinki. Test jest prosty – bierzemy wiadro z wodą i chlup, a potem przygotowujemy się na wycieranie i suszenie, gdyby jednak jakaś nieszczelność się pojawiła.

Mocowania

Krok drugi, czyli sprawdzamy mocowania wszystkiego, co zamocować należy.  Oglądamy dokładnie (a nawet próbujemy urwać) wszelkie knagi i relingi, mocowania masztu, achtersztagu i want, a także płetwy sterowej. Wszystko, co się rusza, a nie powinno, trzeba będzie oczywiście naprawić i to niekoniecznie używając srebrnej taśmy (choć na pewnym filmie s-f widzieliśmy, jak przy jej pomocy naprawia się stację kosmiczną, to jednak w tym przypadku odradzamy). Co więcej, poluzowanych elementów nie można tak po prostu wziąć i dokręcić: najpierw trzeba je… odkręcić, oczyścić, nałożyć uszczelniacz i dopiero porządnie zamocować.

Warto także poświęcić chwilę kabestanom – tu sprawdzamy nie tylko mocowanie, ale i to, czy przypadkiem nie są zatarte. Częstym źródłem awarii jest tu zapadka albo sprężyna, a naprawa kabestanu zanim stanie się naprawdę potrzebny jest o niebo lepszą alternatywą, niż przekonanie się o jego awarii podczas rejsu.

Żagle, liny i linki

Żaglom fundujemy gruntowny przegląd, który polega głównie na wytropieniu malutkich rozdarć, które w bardzo niedługiej perspektywie staną się dużymi – i kosztownymi – rozdarciami. Warto także sprawdzić liklinę (powinna być porządnie wszyta i nie wykazywać żadnych rozdarć) lub pełzacze (powinny być oczywiście kompletne).

Przyjrzyjmy się też fałom (nie tylko żagli, ale też płetwy mieczowej i sterowej) oraz cumom: wszelkie otarcia, zmechacenia oraz urocze krowie ogony powinny zostać poważnie wzięte pod uwagę.

Instalacja paliwowa

Ważna, bo od niesprawnej instalacji paliwowej albo elektrycznej najczęściej zaczynają się pożary na łodziach. A tego przecież nie chcemy. Sprawdzamy stopień zanieczyszczenia filtrów i wymieniamy to, co potrzeba i pozbywamy się wody, jaka kondensuje się na ściankach zbiorników paliwa (możemy tego dokonać za pomocą specjalnego separatora). Zwróćmy też uwagę na mocowania końcówek węży, ewentualne przecieki oraz wszelkie nieszczelności instalacji paliwowej.

Układ chłodzący silnika

Niezależnie od tego, czy nasza łódeczka posiada dorosły silnik stacjonarny, czy mały zaburtowy dobrze byłoby go nie przegrzać. Przed rozruchem należy dokonać więc przeglądu  rotacyjnej pompy wody zaburtowej i, w razie konieczności, zreperować lub wymienić jej wirnik. Jeśli mamy silnik stacjonarny, pamiętajmy też o przeglądzie wymiennika ciepła i usunięciu z niego wszelkich żyjątek.

Płuczemy zbiorniki wody pitnej

Zbiorniki na zimę powinny oczywiście zostać opróżnione i zdezynfekowane. Załóżmy, że o tym pamiętaliśmy, więc teraz pozostaje nam jedynie napełnić je w 1/3 wodą, po czym otworzyć wszelkie możliwe krany i spuścić całą wodę, a tym samym przepłukać instalację. Po ponownym napełnieniu zbiorników sprawdzamy, czy smak i zapach wody jest w porządku – jeśli budzi nasze wątpliwości, konieczna będzie ponowna dezynfekcja i dalsze płukanie.

Schodzimy pod pokład

A tak się dopiero okaże, o czym zapomnieliśmy zimą. Jeśli była to na przykład toaleta albo lodówka, nos z pewnością nas o tym poinformuje. Nie wpadajmy jednak w rozpacz – wszystko, co niezbyt przyjemnie pachnie, należy umyć dokładnie, a następnie przetrzeć wodą z octem.

Jeśli szafki zalatują myszami i wilgocią, najlepiej jest przetrzeć je dokładnie, a następnie udać się do marketu budowlanego i tam zakupić węgiel drzewny. Umieszczamy go na kilka dni w zamkniętych szafkach i czekamy, aż pochłonie wszelkie nieprzyjemne aromaty.

Monika Frenkiel

www.charternavigator.pl

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin