Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Szkoda podczas czarteru

Szkoda podczas czarteru

4 Kwi, 2017

Jak ujść z życiem i nie zwariować, czyli szkoda podczas czarteru

Wiadomo, że czarterując łódź, liczymy na to, że wypożyczona przez nas jednostka wróci cało i zdrowo, zupełnie jak my. Czasem jednak nawet nasze największe starania mogą spełznąć na panewce. Chociażby dlatego, że na wodzie nie bywamy sami a przyroda ma to do siebie, że jest nieprzewidywalna.  Co więc zrobić, kiedy już doszło do tragedii, w pokładzie zieje dziura a załoga biega w panice łapiąc się za głowę?

No panic

Pierwsza zasada ratowników brzmi – nie dopuścić do powiększenia szkody. Bo, jak podpowiada nam życie, a zwłaszcza polityka, sytuacja zawsze może się zmienić, zwłaszcza jeśli ma to być zmiana na gorsze. Przede wszystkim więc należy ogarnąć własną załogę, pohamować nieopanowane działania a także, jeśli się uda, także sprawcę szkody (jeśli spowodował ją oczywiście czynnik ludzki, bowiem walka z burzą czy innym tafunem i uzyskanie od niego pokrycie kosztów naprawy może być mocno utrudnione). Z ludźmi sprawa tez może nie być łatwa, bowiem z niewiadomych przyczyn, jeśli ktoś zrobił nam cos złego, ma dziwna tendencję do przyspieszonego oddalania się w bliżej niesprecyzowanym kierunku. Postarajmy się więc sprawcę uprzejmie, aczkolwiek stanowczo zatrzymać. Jeśli nie jest to możliwe, postarajmy się, by było możliwe później: zapiszmy nazwę i numer rejestracyjny jachtu, nazwę firmy czarterowej itp. Można oczywiście posłużyć się telefonem i nagrać uciekiniera albo przynajmniej zrobić mu zdjęcie.

Dokumentacja

Zwykle łódki czarterowe posiadają ubezpieczenie na wypadek wystąpienia szkody. Aby wyegzekwować je od ubezpieczyciela, trzeba dopełnić pewnych warunków, z których podstawowym jest przedstawienie jak najdokładniejszej dokumentacji zdarzenia. Oczywiście, wiele zależy od szczegółów umowy czarterowej (pamiętajmy, żeby ją dokładnie przeczytać przed podpisaniem) ale do naszych obowiązków należy zrobienie wszystkiego, by armator nie miał problemów z wyegzekwowaniem odszkodowania od ubezpieczyciela. Jeśli będzie miał – to prawdopodobnie za szkodę zapłacimy my sami, niezależnie od tego, czy cokolwiek zawiniliśmy. Dlatego dokładna dokumentacja tego, co się stało, leży w naszym, dobrze pojętym interesie. Przydatni tutaj mogą się okazać zwłaszcza świadkowie wydarzenia. Jeśli takowi się znajdą, poprośmy ich o namiary – być może ich relacja okaże się kluczowa w ustalaniu sprawców i uwolni nas od ponoszenia niepotrzebnych kosztów.

Ani pary z gęby…

Pamiętajmy, że omerta czyli zmowa milczenia na wzór sycylijski nie jest najlepszym sposobem postępowania z armatorem, jeśli doszło do uszkodzenia jego własności. O zaistniałej szkodzie musimy go poinformować bezzwłocznie lub najszybciej jak się da. Naszą rozmowę starajmy się przeprowadzić spokojnie i rzeczowo, realnie oceniając szkody. Dobrze jest zrobić także kilka zdjęć  uszkodzonej jednostki i wysłać je armatorowi. Dowiedzie to naszej dobrej woli i uspokoi armatora, że łódź mimo wszystko wciąż jest w jednym kawałku.

W przypadku, gdy sprawa jest poważniejsza, albo gdy nie umiemy się dogadać z innymi uczestnikami zdarzenia, warto wezwać policję. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, gdy okaże się, że np. sprawca jest pod wpływem alkoholu albo innych środków (albo, że mamy takie podejrzenie).  Poza tym, policja – w odróżnieniu od nas – nie pierwszy raz weźmie udział w tego typu akcji, więc funkcjonariusze będą dokładnie wiedzieli, co należy zrobić, podpisać i sfotografować.

Jeśli staramy się załatwić sprawę samodzielnie, pamiętajmy, że kluczowe jest, by wszystkie strony zdarzenia podpisały się na każdym raporcie czy innych dokumentach. Brak jednego autografu może się okazać fatalny w skutkach. Może wydłużyć całą dalszą procedurę albo narazi nas na zupełnie zbędne koszty.

Monika Frenkiel

www.charternavigator.com

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin