Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Antyfouling – gdy chcesz zrobić to sam

Antyfouling – gdy chcesz zrobić to sam

1 Sty, 2017

Wyciąganie jachtu z wody i jego ponowne wodowanie jest kosztowne, szczególnie w przypadku większych jachtów morskich. Jednak jest to konieczne, jeśli zależy nam na utrzymaniu podwodnej części kadłuba w należytym stanie. Jachty obrośnięte pod linią wody glonami, małżami i innymi żyjątkami wodnymi tracą swoje właściwości nautyczne, ale też ulegają postępującej degradacji. Dlatego wybór farby antyporostowej (antyfoulingu) jest wbrew pozorom trudnym procesem, który w dodatku jest bardzo indywidualny. Nie ma idealnej i uniwersalnej farby dla każdego użytkownika łodzi. Jedynym wspólnym elementem konserwacji wszystkich łodzi (w ich części podwodnej) jest przygotowanie przed położeniem antyfoulingu.

Pierwszym krokiem po wyciągnięciu jachtu z wody jest jego umycie, najskuteczniej przy pomocy Karchera.

Drugim krokiem jest mozolne szlifowanie. Chodzi o usunięcie reszek starych powłok farb przeciwporostowych i wszystkiego, czego nie zmyła woda pod ciśnieniem. Powierzchnia kadłuba musi być czysta i gładka przed położeniem nowych zabezpieczeń.

Trzeba pamiętać, że antyfoulingi zawierają bardzo toksyczne substancje również dla człowieka (nawet w kontakcie ze skórą). Dlatego należy zadbać o odpowiedni strój, maskę i okulary, by pył podczas szlifowania nie osiadał na skórze, czy nie dostał się do oczu i płuc.

Po zeszlifowaniu resztek starych powłok można dokładnie spłukać cały pył i kurz, żeby farba dobrze przylegała do powierzchni.

Trzeci krok przed położeniem antyfoulingu to zabezpieczenie kadłuba farbą podkładową, czyli primerem, który dobrze uszczelni kadłub przed działaniem wody morskiej oraz odizoluje pozostałości starych powłok od nowej. Warto położyć kilka warstw primera (w odpowiednich, zalecanych przez producenta odstępach czasu) w miejscach większego natarcia wody – dziób, kil, ster.

Krok drugi i trzeci można pominąć tylko w sytuacji, gdy regularnie stosujemy ten sam antyfouling i nie zmieniamy go na inny (produkty różnych firm często nie są kompatybilne – nie przylegają do siebie i cała praca może pójść na marne).

Antyfouling ma za zadanie chronić kadłub łodzi przed przyrastaniem do niego organizmów słono- i słodkowodnych. Jest ich nieskończenie wiele, zarówno zwierząt (pąkle, małże z inwazyjnego gatunku racicznica zmienna, wieloszczety, mszywioły), jak i roślin (glony i wodorosty). Organizmy te nie tylko przyrastają i bytują na dnie kadłuba, ale co gorsza powodują wżery i mikrouszkodzenia, prowadzące do dalszej poważnej degradacji struktury. Farba przeciwporostowa ma je skutecznie odstraszać lub zwalczać poprzez kontrolowane wydzielanie biotoksyn.

Najważniejszą cechą antyfoulingu jest więc jego biotoksyczność. Najbardziej popularne są farby oparte na związkach miedzi: tlenku miedzi (cuprous oxide) lub tiocyjanianie miedzi (cuprous thiocyanate). Im większą zawartość miedzi ma dana farba, tym bardziej jest efektywna. Są również dostępne farby na bazie argentanu, tzw. białej miedzi, które podobno są o 50% bardziej wydajne niż te tradycyjne.

Inną ważną cechą antyfoulingu jest jego stopniowa ścieralność. Pod tym względem wyróżnia się dwie główne grupy:

– farby kopolimerowe

– farby ablacyjne

Oba rodzaje ścierają się podobnie jak kostka mydła odsłaniając świeżą, aktywną chemicznie warstwę. Parametr ten jest więc niezwykle istotny w kontekście intensywności korzystania z łodzi (weekendy, wakacje, całoroczny rejs, regaty itd.), a także prędkości osiąganych przez posiadaną jednostkę (większa prędkość wzmaga ścieranie).

Farba kopolimerowa ściera się już pod samym naciskiem wody, jest więc skuteczna nawet podczas postoju jachtu – wystarczą niewielkie zawirowania wody.

Farba ablacyjna, by się ścierać, potrzebuje mocniejszego tarcia o wodę, jakie występuje podczas przemieszczania się łodzi.

Tak więc, zarówno farba kopolimerowa jak i ablacyjna, sprawdzą się w przypadku intensywnego żeglowania, natomiast w przypadku długich postojów sprawdzi się tylko farba kopolimerowa.

Istnieją też farby na bazie zmodyfikowanych żywic epoksydowych i ze zwiększoną zawartością miedzi, które w ogóle się nie ścierają, a jedynie powoli wydzielają biotoksyny, w tempie coraz wolniejszym aż do zera. Po upływie jakiegoś czasu na kadłubie pozostaje tylko bezużyteczna, nietoksyczna skorupa, a użytkownika tych farb czeka co jakiś czas uciążliwe zrywanie starych warstw. Jednak trudno o lepsze rozwiązanie dla żeglarzy wypływających na przykład w kilkuletnią podróż, ale także dla jednostek osiągających większe prędkości – regatowych jednokadłubowych i katamaranów, ponieważ nie ścierają się podczas intensywnego tarcia wody o kadłub. Regatowcy często też korzystają z antyfoulingów zawierających teflon, który czyni kadłub niezwykle gładkim i minimalizuje opór wody umożliwiając osiąganie większych prędkości.

Coraz większą popularność zdobywają farby ekologiczne nie zawierające związków miedzi (copper free). Poleca się je szczególnie posiadaczom łodzi na małych, zamkniętych akwenach, np. jeziorach, gdzie trujące związki miedzi uwalniane z kadłubów setek jachtów kumulują się w całym biosystemie. Wciąż trwają badania i poszukiwania najbardziej efektywnych rozwiązań przyjaznych środowisku. Skład tych farb często pozostaje tajemnicą handlową, ale niektóre firmy zdradzają, że tradycyjny główny aktywny składnik – tlenek miedzi jest zastąpiony silikonem lub kalafonią. Producenci twierdzą, że skuteczność tych farb jest równa lub nawet większa niż tradycyjnych.

W akwenach słodkowodnych warto stosować farby cienkowarstwowe (Thin-film Paints), które tworząc gładką i śliską powierzchnię na bazie teflonu (Super-slick Teflon) zabezpieczają kadłub przed glonami.

Na rynku antyfoulingów można też spotkać farby winylowe (Vinyl Paints), które ścierają się podobnie jak kopolimery, ale są relatywnie tańsze. Nie można nakładać farb winylowych na inny rodzaj farb. Są one polecane na długie rejsy.

Istnieją również farby do malowania wału i śruby, które obracając się bardzo szybko podczas pracy wymagają specjalnych produktów. Nie stosując ich trzeba się regularnie fatygować pod wodę, by mechanicznie (ostrą gąbką lub szczotką) usuwać przyrośnięte organizmy wodne.

Wybierając antyfouling trzeba go również dopasować do rodzaju kadłba – drewno, gelcoat, stal, aluminium. Najbardziej ograniczony wybór mają właściciele łodzi aluminiowych, ponieważ aluminium reaguje ze związkami miedzi zawartymi w większości farb antyporostowych – koniecznie trzeba stosować farbę podkładową (primer), która odizoluje aluminiowe poszycie od powłoki antyfoulingu.

Dodatkowe warstwy farb znacznie wydłużają okres skuteczności zabezpieczenia antyporostowego (dłuższy proces ścierania), nawet do 2-3 sezonów. Niektóre farby znoszą kilkumiesięczne zimowanie jachtu na lądzie nie tracąc swoich właściwości po ponownym zwodowaniu, ale w przypadku większości farb po wyjęciu łodzi z wody trzeba je usunąć i położyć nową powłokę.

Podsumowując, wybierając farbę antyporostową trzeba sprecyzować swoje wymagania i potrafić odpowiedzieć na pytania sprzedawcy odnośnie:

– rodzaju kadłuba (drewno, gelcoat, stal, aluminium)

– rodzaju łodzi (motorówka czy jacht żaglowy) – osiągane prędkości

– intensywności użytkowania łodzi (częste postoje w portach czy długie rejsy)

– rodzaju akwenu (słodki, słony, mieszany w strefie ujść rzek)

– podejścia do ekologii.

Jakość produktów jest obecnie bardzo zbliżona, jednak ceny są zróżnicowane, a często generuje je marka. Nie warto więc sugerować się ceną – wyższa wcale nie musi gwarantować lepszego efektu. Wielu posiadaczy łodzi może potwierdzić, że każdy prawidłowo i rzetelnie położony antyfouling (najlepiej w kilku warstwach) dostosowany do łodzi i stylu pływania zadowalająco zabezpiecza jacht pod linią wody. Natomiast żaden antyfouling nie zabezpiecza jachtu raz na zawsze i po upływie założonego czasu należy powtórzyć cały zabieg od nowa.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin