Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

JAK BEZPIECZNIE HOLOWAĆ NA WODZIE

JAK BEZPIECZNIE HOLOWAĆ NA WODZIE

5 Sie, 2016

Zaczynając swoją przygodę z żeglarstwem ponad 20 lat temu, widząc na wodzie motorówkę holującą narciarza, było to zjawisko wielką atrakcją i rzadkością. Widok kończącego jazdę narciarza lądowaniem na plaży i pióropuszem z wody kończyło się oklaskami od plażowiczów. W ostatniej dekadzie dostęp do sprzętu, którym jesteśmy w stanie holować jak i powstanie nowych wręcz można powiedzieć urządzeń do holowania stał się łatwiejszy, jak i troszeczkę bardziej przystępny.

Na dzień dzisiejszy widok narciarza na wodzie znowu staje się poza zawodami atrakcją. Narty wodne wypierane są przez weakbordy oraz coraz bardziej zauważalne nie tylko za motorówką ale i skuterami wodnymi urządzenia pneumatyczne typu koła, banan i inne. Korzystając z własnych doświadczeń chciałbym troszeczkę podzielić się wiedzą jak bezpiecznie takie urządzenia holować.

W przeciwieństwie do narciarza jak i „weakbordzisty”, którzy to sami wybierają kierunek jazy za łodzią holującą (skuter wodny również takową jest) urządzenia pneumatyczne płyną tylko i wyłącznie tam gdzie je my skierujemy. Większość sterników popełnia  podstawowy błąd to znaczy holuje z dużą prędkością, a powyżej 50 km/h uderzenie w wodę nie należy do przyjemności. Zabawa jest fajna wtedy kiedy czerpiemy z tego przyjemność, a nie boimy się co będzie kiedy wypadniemy.

Ja holuje na pograniczu ślizgu i to wystarcza, a zabawa jest z wykorzystaniem siły odśrodkowej na zakrętach, którą łatwo kontrolować a podczas upadku troszeczkę mniej to boli. Specjalnie piszę trochę ponieważ sam byłem wiele razy holowany w kole i wiem co to znaczy, zwłaszcza jak koledze prowadzącemu łódź pójdzie się na ambicie.

Pomijam holowanie na stopach, tam prędkość musi być duża ze względu na małą powierzchnię styku z wodą, chyba, ze holujemy wielką stopę. Przy prędkości w granicach 70-80 km/h widok kolegi upadającego do wody i wyglądającego jak kamyk którym rzucam „kaczuszki” na wodzie – bezcenny, ale niebezpieczny. Na szczęście pływanie na stopach można powiedzieć, że jest tylko dla wtajemniczonych, czyli prawie zawodowców.

Jeżeli chcemy kogoś zacząć holować powinniśmy zacząć od podstaw, to znaczy uprawnień. Nasz kraj należy do nielicznych, w których aby holować kogoś za łodzią nie wystarczy patent sternika motorowodnego. Mamy u nas taki twór jak licencja do holowanie narciarza i innych obiektów pływających oraz drugą licencję na holowanie obiektów latających. Jak uzyskać licencję? Przede wszystkim trzeba posiadać patent co najmniej sternika motorowodnego ale należy spełnić jeszcze jeden ważny warunek mianowicie mieć ukończone 18 lat. No i oczywista rzecz zdać egzamin z wiedzy teoretycznej jak i praktycznych umiejętności na licencję.

Jeżeli już posiadamy licencję możemy zacząć holować, ale powinniśmy do tego również przygotować łódź lub skuter. Oprócz podstawowego wyposażenia które powinna posiadać zgodnie z prawem każda łódź motorowa, powinniśmy parę rzeczy dla swojej wygody jaki i bezpieczeństwa osoby holowanej dołożyć. Przede wszystkim lusterko panoramiczne głównie po to aby bez odwracania głowy widzieć osobę holowaną. I tu pierwsze spostrzeżenie z własnego doświadczenia, mianowicie jedno lusterko to stanowczo za mało. Sprawdza się kiedy osoba holowana trzyma się blisko kilwatera łodzi. Ja miałem na łodzi dwa, aby łapały większy kąt widzenia, ale i tak po całym dniu holowania szyja odmawiała posłuszeństwa, poprzez wieczne odwracanie głowy. Co prawda prawo mówi o trzeciej osobie, jaką powinna posiadać łódź holująca, a mianowicie obserwatora, który powinien cały czas obserwować osobę za łodzią i przekazywać komunikaty pomiędzy sternikiem i nim jak i odwrotnie. Jednak, z wieloletnich doświadczeń i nauczek wyznaję zasadę ograniczonego zaufania i wolę sam się pofatygować, obracając głowę w tył, niż ufać bezgranicznie osobie trzeciej, którą nie zawsze znamy. Jeżeli już jesteśmy przy obserwatorze, to kto może nim być? Zgodnie z przepisami każda osoba, która ukończyła 14 rok życia i wcale nie musi posiadać patentu motorowodnego.

Często poruszaną przez policjantów kwestią jest posiadanie obserwatora podczas holowania skuterem wodnym. Skuter jest zaliczany do łodzi motorowych i nie jest w żaden sposób zwolniony z posiadania na pokładzie obserwatora podczas holowania. Przepływający skuter ze sternikiem  i osobą holowaną działa na nich jak „płachta na byka”, czyli wiadomo, że mandat jest, pytanie tylko jakie kwiatki wyjdą w trakcie. Sam byłem świadkiem takiej kontroli, która zakończyła się mandatem w wysokości 1000 zł. Za brak obu dokumentów czyli patentu sternika oraz licencji.

Dodatkowo dla wygody osoby holującej dobrze jak wyposażymy naszą łódź w drabinkę, która umożliwi jej wejście na pokład z wody, chyba że posiadamy pokład kąpielowy. Przydatną rzeczą na wyposażeniu łodzi i praktycznie w dzisiejszych czasach będących standardem jest prędkościomierz i obrotomierz oraz sygnał dźwiękowy. Co do liny jak i uchwytu nie ma co się rozpisywać, ponieważ każdy oryginalny, jaki kupicie spełnia warunki niezbędne do bezpiecznego korzystania.

Co do przepisów to warto pamiętać, że obowiązują nas przepisy takie same jak dla sterników motorowodnych, jak i dodatkowe często tworzone przez regionalne inspektoraty żeglugi śródlądowej. Dobrym przykładem są Mazury, gdzie inspektorat w Giżycku wydał dodatkowe zarządzenia, które warto przestudiować zanim zaczniemy tam kogoś holować. Co do przepisów i zaleceń odnośnie holowania to pierwszym podstawowym jest ten, że holować możemy na akwenach zamkniętych wyznaczonych przez już wcześniej wspomniane inspektoraty żeglugi śródlądowej. Zazwyczaj jeżeli nie ma zakazu holowania albo wytwarzania fali lub poruszania się łodziami sportowymi to możemy holować. Dodatkowy ważny przepis to ten, że należy holować w odległości nie mniejszej niż 50 metrów od brzegu, głównie chodzi tutaj o bezpieczeństwo jak i wygodę innych osób przebywających nad wodą. Nie wolno również holować na wąskich akwenach, w kanałach, na wartkich rzekach oraz w pobliżu urządzeń hydrotechnicznych. Zakazuje się również holowania statkami bezzałogowymi jak i łodziami z silnikiem wyposażonym w rumpel. Aby holowanie było przyjemne powinniśmy wybrać akwen o szerokości co najmniej 200 m i długości 1000 m. jazda jest przyjemna jeżeli mamy gdzie wykonywać ewolucję, a nie musimy omijać przeszkody i co chwila zawracać. Kolejnym ważnym przepisem jest prawo drogi, pomimo że nasza łódź z osobę na holu, można powiedzieć że ma długość łączną przekraczającą 20 m, to nie ma pierwszeństwa. Jesteśmy zobowiązani ustępować pierwszeństwa wszystkim innym łodzią. Sam osobiście starałem się uciekać na boki i z dala od innych użytkowników, ale z racji sezonowości nieraz bywało ciężko i wtedy ręka podniesiona do góry (jak w szkole gdy zgłaszaliśmy się do odpowiedzi) była częstym widokiem. Na wodzie oczywiście nie zgłaszałem się do odpowiedzi, tutaj oznacza to jedno dla osoby holowanej: niebezpieczeństwo! płyń w kilwaterze łodzi. Co prawda zawsze natraficie na mądralińskich, którzy wszystko wiedzą lepiej, ale warto pamiętać o jednym to Ty jako sternik jesteś odpowiedzialny za bezpieczeństwo i nie ma dyskusji. U mnie jak była niepotrzebna dyskusja to kończyłem holowanie. Kolejnym, suchym można powiedzieć przepisem, jest  ten, że żadnej łodzi motorowej nie wolno poruszać się w śladzie narciarza wodnego bliżej niż w odległości 100 m. Sam kilka razy miałem  „akcje” kiedy ktoś przecinał mi mój ślad i to nie za osobą holowaną ale pomiędzy nią a łodzią! W takim przypadku z narciarzem nie ma problemu, pod warunkiem, że w porę to zauważy, po prostu poszcza uchwyt. Problemy zaczynają się z „pneumatykami”, które są, można powiedzieć, na stałe związane z łodzią. Pomimo, że nie należę do osób słabych to nie byłem w stanie ściągną napiętej liny z niego i wtedy jedyny sposób to cała wstecz. Co prawda jest na łodzi jedna rzecz która tego nie lubi a mianowicie przekładnia, ale warto pamiętać o jednym, życie ludzkie jest najważniejsze. Fajną rzeczą w którą warto się zaopatrzyć przy takim holowaniu jest zastosowanie mocowania z możliwością wypięcia.

Na koniec chciałbym się podzielić ostatnią kwestią. Chyba każdy z nas pamięta lekcję WF-u i rozgrzewki. Rzecz nie dotyczy pneumatyków, ale jeżeli będziecie kogoś holować na nartach lub weakbordzie to przed wejściem do wody każcie mu zrobić małą rozgrzewkę. Nie chodzi mi tutaj o zakwasy na rękach jak i nogach, ale sam doznałem kontuzji rok temu kiedy przy zmianie założyłem szybko narty i wskoczyłem do wody. Wystarczyło źle się ustawić i zaoporować nieodpowiednio w wodzie aby doznać kontuzji. Brak rozgrzewki i chwila nieuwagi skończyła się zerwaniem obu zaczepów mięśnia piersiowego i wierzcie mi, że takiego bólu podczas kichania, jak wtedy to nikomu nie życzę.

Życzę samych udanych holowań, dobrego wypoczynku i…. taniego paliwa!

Radosław Markiewicz
Jest instruktorem żeglarstwa oraz instruktorem motorowodnym w Szkole Żeglarstwa MORKA. Specjalizuje się w szkoleniach na licencję na holowanie narciarza oraz innych obiektów pływających.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin