Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Lata 1454 – 1466 wojna o rzekę… i dostęp do morza

Lata 1454 – 1466 wojna o rzekę… i dostęp do morza

1 Cze, 2016

Drogi wodne, szczególnie Wisła, miały w tym czasie wielkie znaczenie gospodarcze – wystarczy jeden rzut oka na mapę, aby się o tym przekonać. To właśnie Wisłą płynęło do portu w Gdańsku, a potem dalej Bałtykiem, całe bogactwo nie tylko państwa zakonnego, ale i Polski (przede wszystkim zboże i drewno). Kto panował nad dolnym odcinkiem tej rzeki, przejmował główne zyski z handlu pomiędzy Królestwem Polskim a Zachodnią Europą. O gospodarczym znaczeniu posiadania przez Zakon Krzyżacki choćby tylko samego Gdańska niech świadczy fakt, że w 1339 roku dochód gdańskiej komory celnej, oszacowany został na 6 tys. grzywien(*1) rocznie, podczas gdy dochód uzyskiwany z dzierżawy wszystkich dóbr królewskich na Kujawach w tym okresie nie przekraczał 1/3 tej sumy. W miarę wzrostu obrotów w handlu narastała walka o korzyści uzyskiwane z tego procederu. Dobrze obrazuje to zestawienie danych statystycznych: na przełomie XIV i XV wieku w przededniu wybuchu wielkiej wojny z zakonem krzyżackim, kupcy toruńscy korzystając z „prawa składu”(*2) dokonywali transakcji handlowych na łączną sumę 115 tys. grzywien rocznie (równowartość prawie 21 ton srebra). W tym samym czasie roczny dochód całego Królestwa Polskiego wynosił 70 tys. grzywien (12,8 ton srebra). Krzyżackie macki coraz mocniej wpijały się w polski organizm państwowy, hamując jego swobodny rozwój ekonomiczny. Było już sprawą pewną, że w najbliższym czasie musi dojść między Polską a Zakonem do bezpardonowego starcia zbrojnego.

 

Zdaniem wielu historyków rezultat zwycięskiej wojny polsko – krzyżackiej z lat 1409 – 1411 z jej punktem kulminacyjnym czyli bitwą pod Grunwaldem – w literaturze niemieckiej zwanej I bitwą pod Tannenbergiem – był połowiczny. Zapoczątkował co prawda upadek hegemonii Zakonu Krzyżackiego i przyczynił się do powolnego kryzysu politycznego w jego łonie, ale wygrana nie przyniosła Polsce zbyt wielu korzyści, nie spowodowała także większych zmian terytorialnych. Dopiero mało znany epizod zwany „traktatem pokojowym znad Mełna” z 1422 roku zdecydował o likwidacji okręgu nieszawskiego, krzyżackiej enklawy na lewym brzegu Wisły położonej naprzeciwko Torunia. Enklawa ta umożliwiała krzyżakom pełną kontrolę nad polskimi statkami spływającymi w dół Wisły. Po utracie tego obszaru i likwidacji krzyżackiego zamku po lewej stronie Wisły, krzyżacki Toruń stracił praktycznie możliwość korzystania z „prawa składu” w stosunku do polskich kupców spławiających swój towar z górnej Wisły. Statki mogły odtąd płynąć swobodnie, bez rozładunku w Toruniu, wzdłuż „polskiego” lewego brzegu aż do Trzęsacza poniżej Fordonu. Dla ochrony tego szlaku handlowego Władysław Jagiełło zbudował (w latach 1424 – 1428) na lewym brzegu Wisły, naprzeciw toruńskiego zamku, zamek „Dybów”. Z czasem przy zamku powstała konkurująca z krzyżackim Toruniem polska osada handlowa, którą nazwano Nieszawą. Było to skuteczne posunięcie Jagiełły pozbawiające Zakon krociowych zysków.

 

Początek XV wieku, to nie tylko konflikt militarny Zakonu Krzyżackiego z Polską i Litwą, lecz także konflikt wewnątrz Hanzy do której należało wiele miast pruskich, a w której po załamaniu się pozycji Lubeki w Związku Hanzeatyckim, Zakon Krzyżacki przejął rolę protektora. Morze Bałtyckie było obszarem częstego ścierania się różnych interesów, mnożyły się konflikty Hanzy z Danią, Szwecją, Anglią, Holandią, co pewien czas wybuchały wojny celne, blokowano porty, cieśniny sundzkie, zatrzymywano i konfiskowano statki. Każdy z takich konfliktów powodował momentalne załamanie handlu w portach bałtyckich i spadek cen na towary leśne i zboże w portach pruskich, przede wszystkim w Gdańsku. Efektem tych działań był znaczny spadek obrotów portowych, i tak już bardzo małych z powodu ciągłych konflilktów i sporów pomiędzy Zakonem a Polską.

 

Wyniszczona wojnami, gospodarka państwa zakonnego nie była wstanie sprostać wzrastającemu w zachodniej Europie popytowi na produkty rolne. Mazowsze stało się głównym dostawcą drewna i smoły, Kujawy i Wielkopolska zboża i bydła, Małopolska drewna cisowego i ołowiu. Wykorzystując upadek „państwowego” handlu zakonnego, bezpośrednie kontakty handlowe z zachodem przejęły wielkie miasta państwa zakonnego: Gdańsk, Elbląg i Toruń. Miasta „żyjące” głównie z handlu, widziały potrzebę współpracy gospodarczej z ziemiami polskimi, ale temu przeszkadzała restrykcyjna i wroga polityka Zakonu. Rosła opozycja i niechęć patrycjatu miast pruskich wobec polityki Zakonu i Hanzy, ze względów handlowych zainteresowanych raczej uspokojeniem sytuacji polityczno – gospodarczej niż jej eskalacją. Kupcy pruscy, uzależnieni od handlu z Polską, coraz głośniej domagali się utrzymania pokojowych stosunków z państwem Jagiellonów.

 

Porażka w bitwie grunwaldzkiej (1410 r.) przyniosła dla wszystkich warstw społeczeństwa w państwie krzyżackim znaczny wzrost bezwzględnie egzekwowanych podatków. A przegrane wojny (lata 1431-35) znacząco osłabiły pozycję i wpływy Zakonu, jednocześnie wzrosła niezależność wielkich miast pruskich. 14 marca 1440 r. w Kwidzynie powstaje konfederacja miast – Związek Pruski, którego celem było uzyskanie przez patrycjat i szlachtę, wpływu na rządy w państwie krzyżackim. Krzyżacy nie mieli w tej sytuacji wielkiego manewru. Mogli albo złagodzić ucisk, co w efekcie mogło doprowadzić do utraty kontroli nad miastami, albo wywrzeć presję na buntujących się stanach. Wybrali to drugie rozwiązanie. Najpierw związkowcy chcieli dogadać się z Zakonem na drodze pokojowej. Jednak ich racji nie poparli ani papież, ani cesarz. Papież nałożył na Związek Pruski ekskomunikę, a orzeczeniem cesarza Fryderyka lll w 1453 r., zostało skazanych na śmierć lub banicję 300 jego członków, na pozostałych nałożono wysokie grzywny pieniężne.

 

W odpowiedzi, Związek Pruski zmienił front i zaczął skłaniać się ku Koronie. Tajna Rada związku przygotowała koncepcję powstania zbrojnego i rozpoczęła rozmowy z polskimi dygnitarzami na temat warunków przyszłego poddania się stanów pruskich Polsce. Wynegocjowano gwarancje i przywileje polityczne (własne urzędy i sejm prowincjonalny). W tym przywileje gospodarcze i handlowe jakie będą w tym układzie posiadały miasta, czyli pełny dostęp do polskiego rynku zbożowego (włącznie ze stosowaniem zwyczajowego prawa składu). Drogą negocjacji ustalono też sposób finansowania i przeprowadzenia tego swoistego wojennego „kontraktu”. Wyznaczono udziały w kosztach prowadzenia wojny: Związek Pruski, Gdańsk, król Kazimierz Jagiellończyk i społeczeństwo Królestwa Polskiego – wszyscy po pół miliona dukatów, czyli łącznie dwa miliony dukatów (w przeliczeniu było to 70 ton złota, lub 450 ton srebra). Wielu autorów opisujących ten okres tkwi ciągle w XIX wiecznym sposobie myślenia o państwie narodowym, tymczasem konflikt w państwie krzyżackim miał charakter stanowy, a nie narodowy. Dla kupców największym władcą i bóstwem był pieniądz. Tu chodziło o pieniądze a nie o jakieś tam sentymenty narodowe. Bycie poddanymi polskiego króla zapewniało większy zysk i tę opcję Związek Pruski wybrał. Trzeba pamiętać że nie tylko w państwie zakonnym, ale i w Polsce w XV wieku kupcy i bogatsze mieszczaństwo stanowili Niemcy. Mówili różnymi dialektami niemczyzny co zasadniczo ułatwiało kontakty handlowe. Wybrali tego kto mógł im zapewnić większy potok monet do sakiewek.

 

Po zakończeniu negocjacji Związek Pruski wypowiedział wielkiemu mistrzowi posłuszeństwo, 6 marca 1454 roku polski władca król Kazimierz IV Andrzej Jagiellończyk wydał akt inkorporacji Prus do Królestwa Polskiego. Rozpoczęła się wojna. Wybuchło powstanie, które rozprzestrzeniło się na całe zakonne państwo, po upływie kilku miesięcy Krzyżacy kontrolowali już tylko Malbork, Sztum i Chojnice. Jednak jak to często w naszej historii bywało, Król owszem, inkorporację podpisał i wojnę Zakonowi wypowiedział ale prawie żadne militarne działania za tym nie poszły. Zwłoka goniła zwłokę, Krzyżacy przy pomocy najemników odbili większość zamków, a na przywódców Stanów Pruskich wydali wyroki i ich zgładzili. Pierwsza bitwa (18.09.1454r.) tej wojny z udziałem polskiego rycerstwa rozegrała się pod Chojnicami zajętymi przez zaciężną armię krzyżacką. Pomimo przewagi liczebnej Polaków (głownie pospolitego ruszenia) zakończyła się dotkliwą klęską. Straty były bardzo duże, 3 tys. polskich rycerzy poległo na polu bitwy, setki zginęło stratowanych w ucieczce lub utopiło się na pobliskich bagnach, 300 rycerzy pojmali Krzyżacy. Krzyżacy stracili dwa tysiące mniej. Porażka była ogromna, udowodniła że pospolite ruszenie, nawet podparte przywilejami i ustępstwami królewskimi, nie jest w stanie niczego zdziałać. Od tej chwili główny ciężar wojny spadł na wojska zaciężne i kaprów. Wojna ciągnęła się przez trzynaście lat, kosztem niebywałych, ani wcześniej ani później, nakładów finansowych, a i tak rezultat zwycięskiej wojny był symboliczny w porównaniu z tym, co można było uzyskać na początku prawie za darmo.

 

Jak wiadomo, do prowadzenia wojny potrzebne są pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Przebieg wojny trzynastoletniej, którą Polska i  Związek Pruski, prowadził z Krzyżakami w latach 1454-1466, dowodzi tego w całej rozciągłości. W imieniu obu stron walczyli bowiem głównie najemnicy, na lądzie zwani zaciężnymi, na wodzie zaś kaprami. Za swoje usługi domagali się pieniędzy. Jeśli któraś ze stron nie wywiązywała się ze zobowiązań, a druga sypnęła groszem, najemnicy bez skrupułów zwracali się przeciw swoim pierwotnym mocodawcom i walczyli raz po jednej, raz po drugiej stronie. Nierzadko robili to, przynosząc „w darze” zamek, który akurat obsadzali albo miasto, którego akurat mieli zadanie bronić. W taki właśnie sposób zdobyto min. zamek malborski. Dlatego wojna toczyła się ze zmiennym szczęściem. Konflikt ten był chyba pierwszym w historii naszego kraju, który tak dobitnie ukazał, że decydujące znaczenie w wygrywaniu z wrogiem, również na polach bitew, ma siła ekonomiczna państwa.

Roman Zamyślewski


 

(*1).    Friedrich August Vossberg – Geschichte der Preussischen Munzen und Siegel von Fruhester. Zeit bis zum Ende der Herrschaft der Deutschen Ordens – Berlin 1843 rok.  Podstawą była grzywna pruska równa 180 gramom srebra. Grzywna pruska dzieliła się na: 4 wiardunki, 24 skojce, 45 półskojcy, 60 szelągów, 180 kwartników lub 720 denarów. Za jedną grzywnę pruską można było kupić np. krowę. Sporadycznie bito również złote dukaty. Dukaty te miały prawdopodobnie 23,5 karata złota i średnicę 22 mm, 3,5 grama wagi i wartość 30 skojców.   

 

(*2).    Prawo składu – obowiązek – stawiany kupcom przejeżdżającym przez miasto – zatrzymania się w nim na pewien okres i wystawienia na sprzedaż przewożonych towarów. Stosowane było od XIII w. do XVIII w. Rodzaje: bezwzględne prawo składu – obowiązek sprzedania wszystkich towarów bez ograniczenia czasu. Oraz względne prawo składu – obowiązek wystawienia towarów i ich sprzedaży przez pewien określony czas (np. na 14 dni). Po jego upływie i opłaceniu ustalonych ceł, towar można było transportować dalej. Krzyżacy wprowadzili w Toruniu krajowe (względne) prawo składu, co miało miejsce w 1365  lub, według innych badaczy, w 1382 roku, przy czym źródła potwierdzają je w 1403 roku .

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin