Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Żeby żeglować wystarczy tylko chcieć!

Żeby żeglować wystarczy tylko chcieć!

1 Paź, 2015

Często, gdy przedstawiam się i mówię, że jestem żeglarzem z Kalisza, ludzie dziwią się i pytają, a gdzie Wy tam pływacie? Zawsze bawi mnie to pytanie, bo przecież zawsze, nawet na najdalszy akwen można dojechać w różny sposób. Ale skupmy się na Kaliszu, najstarszym mieście w Polsce. Przez moje rodzinne miasto płynie rzeka, a w zasadzie rzeczka – Prosna. Niewielka, ale jej zaletą jest to, że przepływa przez centrum miasta. W zasadzie przez Park Miejski (również najstarszy w Polsce). Poziom wody na odcinku w pobliżu parku jest regulowany przez kilka jazów, co pozwala na utrzymanie poziomu wody, nawet podczas tegorocznej suszy, na przyzwoitym poziomie. Po ubiegłorocznym pogłębianiu koryta rzeki głębokości w niektórych miejscach dochodzą nawet do dwóch metrów – nawet większe jachty kabinowe  dały by radę popływać, miałyby tylko problem z zawracaniem, ale małymi jachtami jest gdzie popływać.

Okazja do zaprezentowania możliwości rzeki Prosny jako akwenu godnego żeglarzy nadażyła się w tym roku. Zaprzyjaźniony Harcerski Klub Żeglarski „Odkrywca” obchodził 80-lecie utworzenia pierwszej harcerskiej żeglarskiej drużyny w Kaliszu. Ponieważ Szkoła Żeglarstwa MORKA ściśle współpracuje z miejscowymi klubami żeglarskimi, postanowiliśmy pokazać, że się da żeglować na Prośnie, mało tego – postanowiliśmy urządzić na niej regaty. Do organizacji imprezy oprócz „Odkrywcy” i MORKI przyłączyło się Stowarzyszenie Polacy Dookoła Świata.

Ponieważ rzeka, jak już wspomniałem, nie jest duża trzeba było rozegrać regaty na małych łódkach. Postawiliśmy na niezawodnego Optymista, 420-tkę, windsurfing i małą Ankorę 13 (kiedyś Ankora dostała gwóźdź targów Wiatr i Woda). Na szczęście małe łódki są bardzo popularne wśród żeglarzy z zaprzyjaźnionych klubów i na regatach stawili się żeglarze z okolicznych klubów. Pojawili się żeglarze z ostrowskiego „Trawersu”, ostrzeszowskiego „Oriona”, pleszewskiej „Vegi” czy kaliskiego „Szturwału”. Zastanawiam się, czy skusiły ich nagrody, czy ciekawość jak rywalizuje się na takim małym akwenie.

Warunki nie były łatwe, ponieważ drzewa z pobliskiego parku raz zasłaniały wiatr, innym razem go odbijały, trzeba było mieć odrobinę szczęścia, ale też i bacznie obserwować wodę, żeby wiedzieć z której strony i gdzie pojawi się szkwał, który pociągnie łódkę do przodu.

Muszę przyznać, chociaż dziwnie to zabrzmi, ale normalnie niespecjalnie lubię oglądać regaty. Łódki przeważnie się rozpływają po dużym akwenie. Natomiast tutaj wszystko działo się na naszych oczach (obie trasy były ustawione po tzw. śledziu). Sędzia główny puszczał kilka klas jednocześnie, był tłok, trzeba było bardzo uważać, ale było bardzo widowiskowo.

Dopisali też kibice. W dużej części byli to rodzice najmłodszych zawodników, ale też dużo było zainteresowancyh ludzi przypadkowo spacerujących po parku w niedzielne popołudnie. Dodatkowo każdy mógł przepłynąć się motorówką po rzece i zobaczyć park od strony wody. O takich „okołożeglarskich” atrakcjach jak kiełbaski z grila czy grochówka wspominać chyba nie muszę.

Impreza ogólnie udana, niektórzy twierdzili, że od lat nie widzieli żagli na Prośnie. W sumie w imprezie brało udział ponad 30 łodzi różnego rodzaju. Jak na taki mały akwen to można powiedzieć, że dało by się radę przejść z jednego brzegu na drugi suchą nogą.

W przyszłym roku planujemy uruchomić na Prośnie „Kaliską Ligę Żeglarską”.

Dlaczego o tym piszę? Moja firma – Szkoła Żeglarstwa MORKA, oprócz tego, że prowadzi szkolenia naróżne stopnie, rejsy morskie i czartery jachtów na całym Świecie, to za punkt honoru przyjęła sobie promocję żeglarstwa. Na różne sposoby. A że lubimy wyzwania to postanowiliśmy pokazać, że da się niewielkimi kosztami, odrobiną pracy pasjonatów i zapaleńców promować żeglarstwo nawet na akwenach, na któych wielu by pomyślało, że się nie da żeglować. Kalisz nie ma dostępu do morza, nie ma dostępu do szlaków żeglownych, ale ma dostęp do wody. Niewielkiej bo niewielkiej, ale ma. Innej mieć nie będzie, trzeba korzystać tylko z tego co się ma. Mój kolega mawia, że jeśli cokolwiek przeszkadza Ci w żeglarstwie, to należy to cokolwiek rzucić. Ja bym powiedział, że trzeba się cieszyć żeglarstwem na wszystkie sposoby i korzystać z tego co się ma, a nie narzekać. W końcu navigare necesse est…

kpt. Piotr Lewandowski

Autor jest założycielem i współwłaścicielem Szkoły Żeglarstwa MORKA orgaznizującej szkolenia na stopnie żeglarskie i motorowodne. Jest też autorem wielu podręczników do nauki żeglarstwa oraz promuje żeglarstwo na wszystkie możliwe sposoby.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin