Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

PRZYGODY BOSMANA ŻORŻA – Część II

PRZYGODY BOSMANA ŻORŻA –  Część II

13 Cze, 2015

Wybór sposobu naprawy i wypełnienie uszkodzeń

Przyszedł czas na wypełnienie ubytków. Bosman Żorż ponownie przeczytał instrukcję obsługi (karty TDS które wydrukował ze strony www.sea-line.eu) i podjął ostateczną decyzję. Zestawu do naprawy żelkotu Sea-Line® użyje na wszystkie drobne uszkodzenia o głębokości nie przekraczającej 1mm. Do naprawy głębszych uszkodzeń idealna będzie szpachlówka żelkotowa Sea-Line®, której może aplikować nawet 2 mm w jednej warstwie. Szpachlówka żelkotowa Sea-Line® jest materiałem o większej lepkości i nie spływa wtedy z pionowych powierzchni.

Bosman Żorż najpierw dokładnie wymieszał zawartość opakowania. Nałożył odpowiednia ilość do dekielka zamykającego zestaw. Następnie dodał utwardzacz i dokładnie wymieszał. Składniki mieszał ze sobą bardzo starannie, tak aby jak najmniejsza ilość powietrza dostała się do mieszaniny. Kiedy nakładał przygotowany materiał miękką plastikową szpachelką z zestawu, starał się bardzo dokładnie wypełnić rysy. Pamiętał też, że żelkot oraz szpachlówkę należy nałożyć z delikatnym naddatkiem, aby skurcz materiału nie spowodował zapadnięcia się zaprawki. Pamiątkową rysę po bukszprycie „Meduzy” musiał uzupełnić dwoma warstwami Szpachlówki żelkotowej Sea-Line®.

Prace wykończeniowe – szlifowanie i polerowanie

Następnego dnia bosman Żorż, wyrównał utwardzoną szpachlówkę żelkotową oraz zestaw do naprawy żelkotu od Sea-Line® papierem ściernym. Na białe burty użył papieru P800, a miejsca gdzie zamierzał użyć pasty polerskiej S1 ostatecznie wykończył papierem P1200. Oczyścił z pyłu powierzchnię, przygotował maszynę polerską oraz futra z wełny. Jako pierwsza poszła w ruch pasta polerska Sea-Line® S0, do której użył specjalnej głowicy z wełny owczej. Ustawił obroty urządzenia (ok. 800 obr./min), nałożył niewielką ilość pasty i rozpoczął polerowanie. Delikatnie, nie dociskając głowicy do powierzchni aby nie podnieść temperatury podczas polerowania, błyskawicznie usunął głębsze rysy. „Czarny Brylant” powoli powracał do pełni blasku. Bosman Żorż stopniowo zwiększał obroty polerki (max. 1800 obr./min) do czasu aż cała pasta roztarła się na powierzchni uzyskując ostateczny połysk. W każdym kolejnym metrze który polerował bosman Żorż odbijało się coraz więcej promieni słońca, znikając potem w jego długiej brodzie. Praca posuwała się szybko i sprawnie, choć w dalszym ciągu trudnodostępne zakamarki i rogi pozostawały matowe. Gdy zobaczył to Kapitan Kliper, zapytał: „Znaczy się… chyba to tak nie zostanie bosmanie?” Bosman Żorż, który właśnie skończył polerować duże powierzchnie, otworzył swoją magiczną skrzynkę i wyciągając kulę polerską Sea-Line® powiedział: „Kapitanie, w tym roku mam wreszcie odpowiednie narzędzie. Zamiast męczyć się z ręcznym polerowaniem, użyję tej kuli polerskiej i w mig wszystko będzie się błyszczało”. Jak powiedział, tak zrobił.

Następna w kolejce była pasta polerska Sea-Line® S1. Bosman Żorż założył delikatniejszą głowicę z futra jagnięcego (typu MM) i znów nałożył niewielką ilość pasty. Bosman Żorż polerował identycznie jak pastą polerską S0, rozpoczął od wolnych obrotów potem stopniowo podwyższając je do max 2000 obr./min. Czarny pas okalający burty coraz bardziej przypominał toń jeziora Tałty, które jest przecież najgłębszym jeziorem rynnowym Wielkich Jezior Mazurskich. Małpka Gogo przyniosła nawet brzytwę bosmanowi Żorzowi. Myślała że to lusterko i że ten będzie golił sobie brodę, choć tej nie golił od sprzed wojny. Gdy zniknęły już wszystkie rysy i zadrapania z burt, storcklapy wykonanej z plexi, okienek i luków wykonanych z poliwęglanu w ruch poszło mleczko polerskie Sea-Line® S2. Zostały ostatecznie usunięte hologramy i „Czarny Brylant” błyszczał jak chyba nigdy dotąd. Do polerowania mleczkiem S2 Bosman Żorż użył delikatnej głowicy wykończającej z mikrofibry.

Wodujemy

Wieczorem, dumny ze swojego bosmana Kapitan Kliper zaprosił wszystkich żeglarzy z mariny na szklaneczkę soku z winogron. Wszyscy cmokali i przecierali oczy z niedowierzaniem. „Czarny Brylant” lśnił i błyszczał, a jego dumny dziób jakby urósł. Tylko kapitan Hook, szepcząc coś pod nosem stał w ciemnych okularach, bo raziły go promienie słońca odbite od burt „Czarnego Brylanta”. Niektórzy ponoć nawet widzieli, jak przez cały dzień podglądał przez bulaj bosmana Żorża, notując coś w swoim kajecie.

Późnym wieczorem, gdy Bosman Żorż stał na deku trzymając w ręku ściereczkę i preparat czyszcząco- zabezpieczający Sea-Line® S3 Kapitan Kliper już wiedział … jutro wodowanie…

Sea-line

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin