Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Społeczna Szkółka Regatowa

Społeczna Szkółka Regatowa

12 Lut, 2015

czyli historia pewnej inicjatywy, która stała się kluczem do skutecznego i bezpiecznego żeglowania nie tylko turystycznego…

Moja przygoda z żeglarstwem rozpoczęła się jeszcze w latach 70 ubiegłego wieku na Mazurach i Zalewie Zegrzyńskim. Wydawałoby się, że turystycznie jestem doświadczonym żeglarzem, bo pływałem sporo. Doświadczyłem też żeglowania po słonym i Wielkich Jeziorach Ameryki. Od końca XX wieku rokrocznie wypoczywałem pod żaglami z rodziną i przyjaciółmi, korzystając z każdej okazji długiego weekendu czy okresu wakacyjnego.

Pływając turystycznie, chyba jak każdy starałem się pływać szybko i skutecznie. Raz wychodziło lepiej raz gorzej. Z czasem potrzeba ścigania rosła. Wynajdywałem sobie jacht przed dziobem i zakładałem, że muszę go dojść jeszcze przed końcem jeziora albo przed wyspą.

Syn podrósł zdobył patent i zaczął żeglować samodzielnie ze swoimi przyjaciółmi. To był czas, kiedy postanowiłem spróbować swoich sił w amatorskich regatach żeglarzy. Pierwsze starty dość szybko zweryfikowały, że daleko mi do tych, którzy na metę przychodzą w czołówce. Właściwie to było tak, że na metę przychodziła czołówka, potem długo długo nic i na końcu ci co wpadli na regaty z marszu podczas turystycznego rejsu.

Gdzie ta różnica? Pytałem, szukałem, ale ciężko było znaleźć odpowiedź. Oczywiście każdy coś tam podpowiedział, jeden więcej drugi mniej. W każdym razie zdobyte informacje, były na tyle wybiórcze, że nie dawały przełożenia na poprawę skuteczności mojego żeglowania, choć niektóre były istotne.

Co roku brałem udział w wielu spotkaniach organizowanych przez uczestników żeglarskich for internetowych przy okazji których organizowane były rejsy szumnie nazywane regatami. A chodziło o to, że kto pierwszy opłynie przykładowo daleką wyspę i pierwszy wróci do portu spotkania jest zwycięzcą. Nazywaliśmy je regatami, choć dalekie były od tych prawdziwych regat.

Pewna grupa kolegów podchodziła do nich bardzo entuzjastycznie. Wśród nich byli Wiktor Plitko i Piotr Lewandowski, którzy na prywatnym jachcie tego pierwszego – Maxus 28 „Babooshka” w 2011 roku zajęli czołowe lokaty w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych i Morskich Mistrzostwach Polski. No kto jak kto, ale oni powinni najlepiej wiedzieć, gdzie leży klucz do skutecznego pływania. Przez cały 2012 rok, przy okazji każdego spotkania na wodzie zadawano im setki pytań. Do Wiktora i Piotrka dołączył konstruktor jachtów Maxus Jacek Daszkiewicz, który równie chętnie dzielił się wiedzą, a na spotkaniach turystów cierpliwie demonstrował możliwości jachtu, takielunku w tym gięcie masztu, spinakery i genakery oraz sposoby na skuteczne pływanie.

Tak wielkie zainteresowanie zwykłych turystów zrodziło pomysł chłopaków na zorganizowanie regularnych spotkań, w czasie których rozmawiali z nami, jak można lepiej wykorzystać jacht i warunki do szybszego, skuteczniejszego żeglowania. Uświadomili mi i innym zainteresowanym, czym się dysponuje na jachcie i na co zwrócić uwagę. Podpowiedzieli pewne zabiegi do których w pływaniu turystycznym nie przywiązywało się do tej pory takiej wagi. Tak właśnie powstała inicjatywa, później dla prostoty komunikacji nazwana Społeczną Szkółką Regatową.

Do inicjatywy dołączyła stocznia jachtowa Northman udostępniając specjalnie w tym celu na cały sezon 2013 jacht Maxus 22 wyposażony we wszystko co było potrzebne do zaprezentowania możliwości jachtu turystycznego w skutecznym i bezpiecznym żeglowaniu.

Jeszcze zanim się rozpoczął sezon Wiktor z Piotrkiem organizowali spotkania w różnych miejscach, na których przekazywali swoją wiedzę teoretyczną w tym przygotowanie i trym łódki do sezonu i do regat w zależności od różnych spodziewanych warunków. Przekazywali nam również podstawy przepisów regatowych.

W sezonie jacht uczestniczył w wielu regatach i dodatkowych sesjach treningowych. Załoga była zmienna, a zainteresowanie duże. Na tyle duże, że jesienią 2013 do szkółkowego MX22 na sesje treningowe dołączały inne jachty prywatne z załogami, a stocznia Northman udostępniła swój ponton, na którym Wiktor szalał pomiędzy jachtami przekazując swoje uwagi do załóg.

W trakcie sezonu do „szkółki” został dodany przez Northmana drugi bliźniaczy jacht z nieco innym – kompletem żagli laminatowych.

Ja w sezonie 2013 skorzystałem kilkukrotnie z możliwości brania udziału w regatach na jachtach szkółkowych. Raz było to z Wiktorem na regatach PPJK w Płocku na Wiśle innym razem z Piotrkiem na regatach PPJK w Iławie na Jezioraku. Uczestniczyłem też w wielu sesjach treningowych do późnej jesieni oraz we wszystkich sesjach podczas zimowych i przedsezonowych spotkań teoretycznych.

W obliczu popularności działań na sezon 2014 do szkółki dołączyła jeszcze firma czarterowa Ahoj, która specjalnie dla zainteresowanych udostępniła do czarteru jacht przygotowany do udziału w regatach. Oczywiście nie mogłem takiej szansy przepuścić. Wspólnie z kolegą postanowiliśmy tę łódkę wyczarterować i stworzyć stałą załogę. Z racji koloru kadłuba szybko została nazwana „Pomarańcza”.

Braliśmy udział w regatach praktycznie w każdy weekend począwszy od początku maja do końca września. Podróżowaliśmy wraz z jachtem po całym kraju. Ścigaliśmy się na różnych akwenach od Zalewu Włocławskiegio przez Jez. Solińskie, Zalew Zegrzyński, Jez. Krzywe koło Olsztyna po Wielkie Jeziora Mazurskie.

Wiktor, Piotr i Jacek – zawsze jeden z nich był na regatach i na bieżąco komentowali błędy całej załogi. Cierpliwie analizowali każdy wyścig i służyli radą. Przyszły pierwsze wygrane wyścigi.

Pomarańcza zdobyła wicemistrzostwo Grad Prix Warszawy w klasie T2 startując w czterech regatach tego cyklu na 9 rozgrywanych. Były też niezłe pozycje w niektórych wyścigach PPJK, a ogólnie „Pomarańcza” wprowadziła mnie jako sternika do pierwszej dziesiątki ogólnej klasyfikacji PPJK w klasie T2. Ten wynik został osiągnięty podczas startów w 4 z 9 rozegranych regat z cyklu PPJK. Oczywiście Piotrek, na bliźniaczym jachcie zamknął sezon na 4 pozycji startując tyko w 4 regatach na 9 rozegranych, a Marek Stańczyk 6 startując tylko w 2 regatach tego cyklu.

Latanie na spinach to niesamowita frajda… warto spróbować.

 

Dzięki szkółce miniony sezon żeglarski był dla mnie niezwykle udany i ciekawy. Marzenia z młodzieńczych lat stają się rzeczywistością. Poznałem i uczyłem się od wielu znakomitych żeglarzy w tym także regatowych klasy światowej (Marek Stańczyk – uczestnik Pucharu Świata w Matchracingu). Frajda jaką pozwala osiągnąć dodatkowa wiedza nabyta w szkółce jest nie do opisania. Zamieszczona fotka przedstawia to lepiej.

Co jednak uważam za najważniejsze poprawiłem skuteczność i bezpieczeństwo żeglugi.

 

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin