Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Manewrówka w Chorwacji część 5

Manewrówka w Chorwacji część 5

8 Mar, 2013

Dzisiaj zmieniamy kierunek wiatru na boczny, ale zupełnie z drugiej strony niż ostatnio. Nazywam go wiatrem bocznym przeszkadzającym (rys.1).

Jak zwykle przypominam oczywiście o przygotowaniu jachtu przed manewrem. Cumy, odbijacze, wyznaczenie stanowisk i dobra komunikacja z załogą. Co prawda przypominam o tym ciągle w każdym z artykułów, ale za dużo razy w życiu widziałem podchodzące do nabrzeża niesklarowane jachty. Zawsze kończyło się to nieudanym manewrem, a czasami i poważnymi problemami.

rys_1 rys_2 rys_3 rys_4

Dlaczego ten kierunek boczny wiatru nazywam przeszkadzającym?

– znacznie trudniej jest wprowadzić łódkę w bieg wsteczny, kiedy wieje nam od dziobu. Dziób jest lekki i praktycznie od razu wiatr zaczyna nam odrzucać go od wiatru. Można pomagać sobie w utrzymywaniu dziobu pod wiatr sterem strumieniowym, ale przy silnych wiatrach nie zawsze to pomaga.

– przy rozpoczęciu skrętu do nabrzeża, wiatr będzie pomagał w pierwszej fazie skrętu, ale potem tylko będzie rozpędzał nasz moment obrotowy (rys.2). Można temu przeciwdziałać sterem strumieniowym lub robiąc na końcówce podejścia drobny „myk”, o którym za chwilę.

Podejście do pustej kei – nie ma nikogo w marinie

W tym przypadku możemy na koniec manewru ustawić przy kei lekko pod kątem pod wiatr (rys. 3.). Dodatkowo, można zrobić wspomniany przeze mnie wcześniej „myk”, polegający na nadaniu jachtowi w końcowej fazie manewru obrotu pod wiatr. Ale uwaga na położenie płetwy sterowej przy wykonywaniu tego „myku”. Koniecznie zanim wrzucimy bieg naprzód, żeby zatrzymać jacht przy kei, musimy wyprostować płetwę sterową. Inaczej efekt wody wyrzucanej na płetwę sterową obróci nam jacht w zupełnie niekorzystną stronę!

Jeśli już w marinie są jakieś jachty, załóżmy dla ułatwienia, że jest jeden jacht. To obsługa mariny może nas ustawić od nawietrznej lub od zawietrznej strony zacumowanego już jachtu.

Podejście od zawietrznej strony zacumowanego jachtu

Manewr ma tę zaletę, że kadłub stojącego już jachtu będzie osłaniał nas od wiatru (rys. 4). Zatem łatwiej będzie utrzymać jacht prostopadle do kei. Oczywiście wiatr będzie przeszkadzał pomimo osłonięcia naszego jachtu, a nie będzie miejsca, ze względu na sąsiadujący jacht na to, żeby ustawić jacht pod lekkim kątem pod wiatr.

Z pomocą może nam przyjść wspomniany wcześniej „myk” polegający na nadaniu łódce obrotu pod wiatr.

Przy cumowaniu obok innego jachtu pamiętajmy o odbijaczach w najszerszej części jachtu – przeważnie 3 odbijacze starczają, na większych jachtach wieszam 4 na burtę. Dodatkowo, w miarę potrzeby, wyznaczam osobę z ruchomym odbijaczem, który jest podkładany w potrzebne miejsca.

Podejście od nawietrznej strony zacumowanego jachtu

Mamy możliwość ustawierys_5nia się lekko pod kątem do wiatru (rys.5), nie jest źle. Co prawda wadą tego manewru jest to, że wiatr, zwłaszcza silny, może zepchnąć nas na zacumowaną już jednostkę. Podkreślam, że jeśli oprzemy się o drugi jacht poprzez odbijacze, to nie ma większego problemu, chociaż bardziej elegancko jest gdy o inny jacht się nie oprzemy. Aby w takim przypadku nie oprzeć się o drugą jednostkę, to możemy ustawić jacht lekko pod kątem pod wiatr (rys.3).

 

Przypominam, że w przypadku oparcia się o drugą jednostkę, do ochrony jachtu służą odbijacze, a nie nogi i ręce!

Wiatr dopychający

W przypadku cumowania na wietrze dopychającym w zasadzie należy zwrócić szczególną uwagę na zatrzymanie jachtu przy kei. Wiatr przecież będzie nas cały czas pchał na keję! Dobrą praktyką w takim przypadku jest wywieszenie na rufie dużego odbijacza – takiej piłki. Jeśli nie mam na pokładzie takiego odbijacza, używam dwóch zwykłych odbijaczy. Raz już na kursie zdarzyło mnie się sprawdzać twardość betonowej kei – była twardsza od mojego jachtu…

Wykorzystanie silnego „efektu śruby”

rys_6

Taką sytuację miałem na Oceanisie. Śruba na biegu wstecznym bardzo mocno ciągnęła w lewo. Można powiedzieć, że jacht bardziej chciał jechać w bok niż do tyłu.

Przy wejściu do mariny w Dubrovniku, obsługa portu wskazała mi miejsce, gdzie wejście od razu rufą byłoby wręcz niemożliwe. Postanowiliśmy wykorzystać efekt śruby na naszą korzyść (rys. 6).

Weszliśmy dziobem między jachty, a następnie uruchamiając bieg wsteczny zaczęło nas ciągnąć na nasze miejsce. Mina załogi obok której cumowaliśmy – bezcenna 🙂

 

W następnej części trochę o cumowaniu burtą do nabrzeża.

 

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin