Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Cumowanie po chorwacku

Cumowanie po chorwacku

2 Gru, 2012

Pierwszy raz do Chorwacji zawitałem będąc już kapitanem jachtowym z dużym doświadczeniem na morzu. Obserwując i podpytując miejscowych skipperów udało mi się paru ciekawych, przydatnych przy manewrowaniu rzeczy nauczyć. Wiedzę, tę wykorzystuję nie tylko podczas szkoleń i rejsów prowadzonych w Chorwacji, ale również przydaje mi się ona na innych akwenach. Postaram się ją przekazać. Na początek, kilka słów o manewrowaniu na silniku i podejście do bojki na chorwacki sposób.

Manewry wykonujemy na silniku, zanim zaczniemy omawiać konkretne manewry powinniśmy pamiętać o kilku ważnych rzeczach mających wpływ na manewrówkę na silniku:
– wpływ wiatru – pomimo, że żagle mamy zwinięte wiatr na nas oddziaływuje, o czym zdarza się wielu skipperom zapominać,
– sterowność – żeby łódka słuchała steru, obojętnie czy na biegu naprzód, czy wstecz, musimy mieć prędkość. Im większa prędkość, tym sterowność lepsza, ale duża prędkość, to mniej czasu na wykonanie manewru. To chyba jeden z najtrudniejszych elementów manewrówki – dobrać prędkość do odpowiednich warunków, żeby nie była ani za szybka, ani za wolna.
– bezwładność jachtu – czyli pamiętajmy o tym, że im cięższy jacht, tym trudniej po rozpędzeniu będzie go zatrzymać.
– efekt śruby – nie wdawajmy się w szczegóły tego zjawiska, ale trzeba pamiętać, że efekt śruby, zauważalny jest głównie na biegu wstecznym. Na biegu naprzód jest praktycznie niezauważalny. Polega na tym, że w zależności od tego, w którą stronę kręci się śruba, będzie nam ściągać rufę w prawo lub w lewo. W niektórych jachtach ten efekt jest tak wyraźny, że skręt da się wykonać tylko w jedną stronę! Jak sprawdzić w którą stronę będzie nam ściągało rufę przy manewrach na biegu wstecznym? Ja stosuję dwie metody, albo zaraz po odejściu od pomostu wrzucam bieg wsteczny i obserwuję co się dzieje z jachtem, albo stojąc jeszcze przy nabrzeżu wrzucam wsteczny i patrzę z której strony pokaże mi się kilwater. Jeśli z lewej burty – będzie mnie ściągało w prawo, jeśli z prawej – to ściągać mnie będzie w lewo. Rys 1.
– efekt wody wyrzucanej na płetwę sterową – wrzucając bieg naprzód, woda wyrzucana przez śrubę napotyka płetwę sterową. Jeśli skręcimy ster, płetwa sterowa ukierunkuje nam strumień wody i zacznie mocno skręcać jacht.

Dojście do boi
W wielu zatokach ustawione są boje cumownicze. W zasadzie manewr dojścia do boi jest bardzo prosty. Po prostu podpływamy do boi, łapiemy ją i zakładamy cumę. Teoretycznie nic prostszego, ale… Podchodząc do boi, tak jak nauczyłem się w kraju,czyli dziobem, zawsze miałem problem z ostatnim etapem manewru, kiedy to zza steru nie widziałem już bojki. Dodatkowo na dziobie stoi jedna lub dwie osoby, których zadaniem jest złapanie bojki i zacumowanie, ale efektem ubocznym – dodatkowe zasłanianie widoku. Oczywiście można polegać na meldunkach osób z dziobu. Tu pojawia się drugie ale. Przeważnie osoby są tak przejęte obserwacją bojki, że mówią nie w moim kierunku. Przy silniejszym wietrze nic nie słychać. Poza tym bardzo często niedoświadczona załoga wydaje bardzo dziwne meldunki, z dwóch metrów robią się cztery itp. Również utrudnieniem jest to, że dziób jachtu jest dość wysoko i trzeba się trochę natrudzić, żeby złapać bojkę z tej wysokości.

Znajomy Chorwat podpowiedział mi, żebym do bojki podchodził rufą. Po pierwsze do samego końca manewru widzę zza steru bojkę. Po drugie, z rufy, często otwartej, dużo łatwiej jest bojkę złapać. Przedstawię dwa warianty tego manewru w zależności od kierunku wiatru.

Bez względu na sposób wykonania manewru, przed jego rozpoczęciem należy jacht przygotować. Jeden koniec cumy knagujemy na dziobie, a drugi koniec za wantami przeciągamy na rufę. Warto przygotować bosak, łatwiej będzie chwycić bojkę.

Metoda 1 – dojście do bojki rufą pod wiatr
Do bojki będziemy podchodzić na biegu wstecznym, rufą pod wiatr. Takie ustawienie jachtu po pierwsze ułatwi nam jego zatrzymanie przy bojce – wiatr będzie nas hamował, a po drugie jacht na biegu wstecznym pod wiatr idzie bardzo stabilnie, nie znosi nas z kursu – śruba jest umieszczona przecież w tylnej części jachtu i ciągnie nam jacht pod wiatr, reszta jachtu zachowuje się jak chorągiewka na wietrze i łatwo utrzymać kurs.

Bieg wsteczny zaczynamy przynajmniej kilka długości jachtu przed bojką, żeby mieć miejsce na ewentualne korekty kursu. Staramy się iść tak do bojki, żeby była dokładnie w osi jachtu.
Przed bojką stopujemy silnik i zatrzymujemy jacht wrzucając bieg naprzód. Ważne jest przy zatrzymywaniu jachtu zwrócić uwagę na to, żeby ster był w pozycji „zero” inaczej woda wyrzucana spod śruby na płetwę sterową odrzuci nam rufę, przeważnie w niepożądaną stronę.
Łapiemy bojkę, przewlekamy cumę na biegowo i z drugim jej końcem idziemy na dziób. Wybieramy, ja zawsze zostawiam tak 2-3 m cumy pomiędzy bojką a dziobem jachtu. Wiatr obróci nam jacht i stoimy.

W przypadku jachtów z bardzo silnym i przeszkadzającym efektem śruby na biegu wstecznym, sugeruję manewr rozpocząć ze znacznie większej odległości. Najpierw rozpędzamy jacht na biegu wstecznym, a potem zmniejszamy obroty i wykorzystujemy bezwładność jachtu.

Metoda ta jest bardzo wygodna, jeśli w zatoce jest sporo miejsca lub kiedy wiatr jest od brzegu. Rys. 2.

Metoda 2 – dojście do bojki z wiatrem
Jeśli w zatoce jest mało miejsca lub wiatr jest dopychający do brzegu i nie ma możliwości wykonania długiego biegu wstecznego pod wiatr, można dojść do bojki z wiatrem. Wykorzystamy tutaj efekt śruby, występujący na biegu wstecznym.
Szykujemy jacht tak samo jak w poprzedniej metodzie, czyli cuma jednym końcem zacumowana na dziobie, a drugim przeciągniętym na rufę. Ważna jest burta, wzdłuż której przeciągamy cumę. Jeśli efekt śruby ciągnie nam rufę w prawo na biegu wstecznym, cumę przeciągamy po prawej burcie, jeśli w lewo – po lewej.
Ustawiamy się dziobem w kierunku bojki, najlepiej tak, żeby wiatr mieć od rufy i na biegu naprzód powoli płyniemy w kierunku bojki. Ja przeważnie w takim przypadku stopuję silnik, bo i tak wiatr mnie pcha. Bojkę mijamy w odległości około 1-1,5m, tą burtą, w którą przy wrzuceniu biegu wstecznego efekt śruby pociągnie nam rufę. Kiedy bojka jest już prawie przy rufie wrzucamy bieg wsteczny i zatrzymujemy jacht. Efekt śruby dociągnie nam rufę do bojki. Cumujemy jak w poprzednim przykładzie. Rys.3.

Zacumowanie do bojki
Obojętnie, którą metodę dojścia do bojki wykonamy, po dojściu cumujemy jacht. Wiele bojek ma możliwość cumowania do górnego ucha, najłatwiej je rozpoznać po tym, że górne ucho jest metalowe i pręt, do którego jest przyspawane przechodzi przez całą bojkę. Jeśli górne ucho jest plastikowe, nie cumujmy do niego. Taka bojka służy tylko do utrzymywania łańcuch lub liny na powierzchni wody. Cumujemy wtedy do ucha, kauszy, czy szekli znajdującej się pod bojką. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości czy można zacumować do górnego ucha – zapytajmy właściciela bojki lub nie cumujmy do górnego ucha. Foto 4 i 5.
Ja jeszcze dodatkowo zakładam na bojkę drugą, zapasową cumę, ale wybieram tak, żeby nie pracowała, a wisiała luźno (Foto 6). Na koniec wywieszam odbijacze na burty w części rufowej. Tak na wszelki wypadek, gdyby podczas myszkowania jachtu miał uderzyć w inną jednostkę. Foto 7.

Zejscie z bojki
Nie stanowi większego problemu, oddajemy cumy i odjazd. W drogę!

W następnej części chorwackiej manewrówki przedstawię kilka sposobów na odejście od kei.
Piotr Lewandowski
kapitan jachtowy i motorowodny. Instruktor żeglarstwa PZŻ, ISSA i RYA. Prowadzi Szkołę Żeglarstwa MORKA, organizującą m.in. szkolenia dla żeglarzy w Chorwacji.
fot.mat prasowe.

 

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin