Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Mazurski paradoks – wrzesień

Mazurski paradoks – wrzesień

9 Paź, 2012

Z przyjemnością patrzę, jak Mazury z dnia na dzień pustoszeją. Coraz łatwiej można znaleźć spokojne miejsce do cumowania na dziko, łatwiej cieszyć się pięknem mazurskiej przyrody i znaleźć miejsce w dobrej restauracji na obiad. Wśród pustki łatwiej poczuć ducha prawdziwych, „dzikich” Mazur.
Pierwszy tydzień września jest szokiem dla wszystkich turystycznych regionów Polski: wakacje zakończone, dzieciaki wracają do szkoły, rodzicie wracają do pracy, kończy się większość urlopów. Będą wprawdzie jeszcze następować chwilowe ożywienia na weekendy, ruch jednak nie będzie już tak duży jak w wakacje, bo nie każdy może sobie pozwolić na dwudniowy wypad. Z tygodnia na tydzień łódek będzie coraz mniej, aż w końcu na przełomie października i listopada pozostaną tylko najwytrwalsi. Mieszkańcy turystycznych miasteczek odetchną z ulgą, bo znów na kilka miesięcy odzyskają swoje miejscowości. Ale turyści to nie tylko zgiełk i bałagan na ulicach, to także klienci dla sklepów, restauracji, cukierni, stacji benzynowych. To infrastruktura w miasteczkach, drogi dojazdowe i miejsca pracy.
Na tym właśnie polega mazurski paradoks. Jak połączyć w sobie dwie sprzeczności: jak wykorzystać korzyści płynące z coraz większego ruchu turystycznego, nie zatracając jednocześnie „dzikiego” charakteru Mazur? Rozwój turystyki to ogromna szansa dla mieszkańców Mazur: wpływy z turystyki pozwalają rozwijać zarówno całym miastom, jak i pojedynczym przedsiębiorcom. To wspaniałe patrzeć, jak mazurskie miasta kwitną. Ale jednocześnie więcej turystów oznacza nie tylko więcej pieniędzy dla mieszkańców, ale także więcej śmieci w lasach, więcej łódek na jeziorach, więcej zanieczyszczeń, więcej gwaru… jak w tym hałasie nie zatracić charakteru Mazur, nie „zadeptać” lasów i nie „rozjechać” regionu? Co wybrać: rozwój infrastruktury, budowę drogi ekspresowej i zwiększenie ruchu turystycznego czy raczej zakładanie rezerwatów, ograniczenie ruchu i wpływów z turystyki? ,
Stawiam sobie te pytania podziwiając coraz bardziej wyludnione ulice Mikołajek. Lubię spokój i mazurską przyrodę, lubię się wyciszyć nad jeziorem. Ale lubię też wieczorem wziąć prysznic w przyzwoitych warunkach. To bardzo nieprzyjemnie uczucie stać na rozdrożu: wiem, że jestem jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem tego regionu.
Jakie są Państwa opinie? Czy powinno się inwestować w rozwój turystyki, infrastrukturę i popularyzację sportów wodnych (żeglarstwa, motorowodniactwa i inne dyscyplina), czy raczej powinno się starać zachować unikatowy charakter Mazur?

Czekam na listy: Kamila.kasprzak@gmail.com

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin