Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Rozmowa z Mają Wieloch-Silecką

Rozmowa z Mają Wieloch-Silecką

10 Paź, 2012

Czy zamieszanie na rynku turystycznym związane z upadłościami firm turystycznych jest według Pani zagrożeniem dla rynku małych firm turystycznych działających w branży żeglarskiej?

Rejsami żeglarskimi w Polsce zajmuje się kilkadziesiąt małych i średnich firm oraz wiele prywatnych osób – tak zwani skipperzy, którzy na własną rękę organizują rejsy dla swoich klientów. Uważam, że zamieszanie związane z upadającymi biurami podróży nie wpłynie znacząco na rynek żeglarski. Fakt, iż w chwili obecnej klienci są bardziej uświadomieni i dużo bardziej zwracają uwagę na rzetelność firm sprzedających usługi turystyczne wpłynie pozytywnie na jakość sprzedawanych usług. Zaletą małych i rzetelnie działających firma jest to, że mają lepszy kontakt z klientem i dużo łatwiej jest im o niego zadbać oraz dostosować swój produkt do jego oczekiwań.

Czy uważa Pani, że klienci obecnie bardziej zwracają uwagę na wybór biura podróży oraz sprawdzają jego rzetelność?

Zdecydowanie tak. Od czerwca kiedy Sky Club ogłosił upadłość, a później lawinowo upadały kolejne biura i zrobił się szum medialny związany z nierzetelnością biur podróży, coraz więcej klientów zwraca uwagę na ich legalność oraz sprawdza czy dane biuro jest zarejestrowane, posiada odpowiednie zezwolenia i gwarancje, czy nie działa czasami w szarej strefie. Zdarza się, że klienci sprawdzają w sądzie czy dana firma jest zarejestrowana oraz w Urzędzie marszałkowskim czy spełnia wymagane prawem oczekiwania.

Czy może Pani powiedzieć co to znaczy „działamy legalnie” i jak wygląda szara satrefa w żeglarstwie?

Tak jak wspomniałam wcześniej, branża żeglarska jest specyficzną gałęzią turystyczną, ponieważ organizacją rejsów zajmują się przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa oraz indywidualne osoby. Rzadko można znaleźć ofertę rejsów w dużych biurach podróży takich jak np. Nekerman, TUI czy Itaka. Jeżeli nawet mają w swojej ofercie rejsy, to są to najczęściej rejsy na dużych wycieczkowcach, takich jak niechlubnie rozsławiona Costa Concordia. W Polsce działa kilkadziesiąt firm organizujących rejsy żeglarskie, niestety przykro to mówić, ale większość tych firm działa nielegalnie, w tak zwanej szarej strefie. Firmy te nie posiadają wpisu do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych, które jest obowiązkowe, a co za tym idzie nie posiadają gwarancji ubezpieczeniowej turystycznej w związku z wykonywaną przez siebie działalnością.

Czy to oznacza, że firmy działające nielegalnie próbują oszukać klienta i może się to wiązać z możliwością niezrealizowania rejsu?

Myślę, że nie chodzi tu o oszukanie klienta i celowe działanie na jego niekorzyść. Firmy w ten sposób redukują swoje koszty. Klient oczywiście nie jest informowany, że dane biuro nie ma wpisu do rejestru i podpisując umowę z klientem robi to nielegalnie. Jak przypuszczam klient nie ma świadomości, że w przypadku kłopotów z realizacją usługi lub w skrajnym przypadku upadkiem biura, nie ma zagwarantowanego nawet powrotu do kraju oraz zwrotu pieniędzy za niezrealizowaną lub przerwaną usługę.

Powracając do kwestii wpisu do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych czy trudno go uzyskać?

Aby uzyskać wpis do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych przedsiębiorca musi spełnić szereg warunków, między innymi musi posiadać doświadczenie w organizowaniu usług turystycznych, odpowiednie wykształcenie, być niekarny i przede wszystkim musi posiadać gwarancję ubezpieczeniową. Uzyskanie gwarancji ubezpieczeniowej wiąże się z dużymi kosztami, a firmy ubezpieczeniowe dokładnie sprawdzają kondycję finansową danej firmy oraz ustanawiają zabezpieczenia finansowe zarówno na firmie, jak i na majątku osobistym przedsiębiorcy. Dlatego w przypadku małych przedsiębiorstw jest to duże utrudnienie i często firmy starają się to obejść i działają nielegalnie. W tym miejscu należy rozróżnić nielegalne działania firm i osób fizycznych

Jaka jest różnica pomiędzy firmami i osobami prywatnymi, skoro w obu przypadkach nie mają pozwolenia, a tym samym działają nielegalnie?

Na rynku jest szereg firm, które nie mają wpisu do rejestru organizatorów turystyki, ale prowadzą działalność gospodarczą, wystawiają umowy na rejs, ubezpieczają klientów tzn. pod względem finansowym działają legalnie, płacą podatki. Ale w naszej branży to przecież nie wystarcza. Zaś skipperzy, którzy organizują rejsy bez jakichkolwiek umów czy ubezpieczeń, to całkowita szara strefa, również pod względem podatkowym. W obu przypadkach oferowane rejsy są tańsze ponieważ osoba, która je organizuje nie musi ponosić kosztów związanych z wykupieniem gwarancji czy ubezpieczenia, a także nie jest poddawana żadnej kontroli.

Czy wyjeżdżając ze skipperem, który wszystko organizuje mamy ryzykowne wakacje?

Pamiętajmy, że w takim przypadku, gdy nie mamy spisanej żadnej umowy, nie mamy określonego harmonogramu rejsu i jasno określonego zakresu usługi ,to trudno nam będzie dochodzić swoich praw w sądzie jeżeli dojadzie do jakichkilwiek sporów. Pozostaje jedynie droga cywilno-prawna z prywatną osobą, jaką jest skipper. . Oczywiście jeżeli rejs jest udany, to wszystko jest w porządku, natomiast musimy pamiętać, że ustawodawca nie bez powodu nałożył pewne oboszczenia na firmy działające w branży turystycznej. Ten segment wiąże się z pewnym ryzykiem i warto o tym pamiętać przed wyborem organizatora rejsu.

Istotne pytanie – czy wasze rejsy są droższe, skoro musicie płacić to „wpisowe”?

Śledząc poczynania mojej konkurencji, firm organizujących rejsy, o których wiem, że nie spełniaja wymagów prawnych posadania koncesji, nie widzę dużej różnicy w cenach rejsów, ceny są podobne. Tym bardziej zachęcam klientów, aby dobrze sprawdzali firmy przed wykupieniem rejsu. Natomiast jeżeli chodzi o indywidualnych skipperów, to zdarza się, że oferują oni trochę tańsze rejsy Tu jednak należy podkreślić, że często takie rejsy są odwoływane, jeżeli nie zbieże się cała załoga.

Jak szukać i gdzie informacji, czy warto z tą czy tamtą firmą płynąc na rejs?

Najważniejsze są opinie ludzi. Jeżeli firma sprzedająca oferty zakłada, że łapie klienta na jeden rejs, to należy z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że ci klienci nie będą świetnie obsłużeni i nie będą zadowoleni, ani nie będą polecać tej firmy dalej. Dobrze jeśli zechcą raz jeszcze spróbować. Zatem całość tkwi w obsłudze, klimacie jaki stworzy się na jachcie – jak ludzie są zadowoleni to wracają ze znajomymi i polecają dalej. Może doczekamy się takiego certyfikowania jak w usługach hotelowych.
Niestety papier wszystko przyjmie i wiele informacji z folderów czy ulotek, a zwłaszcza stron internetowych to radosna twórczość, by złapać klienta. Uważam, że my sami w branży, powinniśmy demaskować oszustów dla naszego dobra. Są strony, gdzie skipperzy podają oferty i jedynie kontakt mailowy czy komórkę, czasem nawet nie do polskiego operatora. To niestety oznacza, że żadna firma za nimi nie stoi, są typową szarą strefą. Wielu się udaje i pracują dobrze, robią fajne rejsy, ale dla klientów nie ma różnicy w cenie, a często nie wiedzą, że rejs jest w zasadzie prywatny – czarter ze skipperem. Nie ma umów, szczegółów za co się płaci. Należy zwiększyć czujność jak nie chce się zmarnować czasu, to najważniejsza lekcja dla wszystkich.

Rozmowa z Mają Wieloch-Silecką
Prezes Zarządu Bosfor sp. z o.o.
www.bosforrejsy.pl

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin